



|








|
w Bazie Zbożowej to kwota zebrana przez 41 wolontariuszy ze Sztabu w Bazie Zbożowej !!!
|
|

Danse macabre w rytmie Edith Piaf
mb
2008-10-30, ostatnia aktualizacja 2008-10-30 13:31
"Padamme, padamme" Teatru Ecco Homo z Kielc to zdecydowanie jeden z najlepszych polskich spektakli niezależnych ostatnich lat. Zaskoczy on szczególnie tych, którzy przymiotnik "niezależny" utożsamiają z "amatorski". Przedstawienie będzie można obejrzeć 15 listopada w Słupsku
"Padamme, padamme" to adaptacja powieści "Oddział chorych na raka" Aleksandra Sołżenicyna. Najkrócej mówiąc - jest to opowieść o śmierci. Śmierci nieuniknionej, "niesprawiedliwej", pozbawionej całej otoczki metafizycznej. Jednak twórcy widowiska nie zmierzają w stronę naturalizmu czy brutalizmu; większość scen nasycona jest symboliką i umownością. Obserwujemy na scenie naprzemienne napady depresji i wybuchy entuzjazmu pacjentów czy bezduszność lekarzy.
Reżyserowi przedstawienia Marcinowi Bortkiewiczowi udała się rzecz niezwykle trudna: spektakl całkowicie pozbawiony jest patosu i ckliwego sentymentalizmu; w zamian bardzo często operuje groteską czy zbliża się do tragikomedii. Wbrew pozorom zabiegi takie nie osłabiają siły tekstu i mocy tematu - wprost odwrotnie, pozwalają im wybrzmieć w pełni.
Grupa Ecce Homo powstała w Kielcach w 1996 roku z inicjatywy nieżyjącego już Tadeusza Maja. Od paru lat z formacją współpracuje Bortkiewicz; absolwent Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Andrzeja Wajdy, wcześniej świetny aktor-monodramista słupskiego Teatru Rondo. Premiera "Padamme, padamme" odbyła się pod koniec zeszłego roku. Spektakl z powodzeniem grany był na festiwalu w Edynburgu (jego organizatorzy zaprosili kieleckich artystów na występy w przyszłym roku), zdobył też pierwszą nagrodę na zakończonym kilkanaście dni temu gdańskim Festiwalu Sztuk Autorskich Windowisko. Bortkiewicz został uznany za najlepszego reżysera tej imprezy.
Teatr Ecce Homo "Padamme, padamme", adaptacja i reżyseria Marcin Bortkiewicz. Teatr Rondo (Słupsk, ul. Niedziałkowskiego 5a), 15 listopada g. 18, bilety 10 i 15 zł.
MB - źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Ecce Homo nagrodzone na festiwalu w Gdańsku
Monika Rosmanowska
Po sukcesie na festiwalu w Ostrowie Wielkopolskim i na prestiżowym Fringe w Edynburgu spektakl "Padamme, padamme" w wykonaniu teatru Ecce Homo tym razem podbił publiczność w Gdańsku. Na festiwalu Windowisko przedstawienie zdobyło pierwszą nagrodę, a jego twórca Marcin Bortkiewicz został uznany za najlepszego reżysera.
Jury zakończonego w sobotę X Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuk Autorskich "Windowisko" w składzie: Janusz Bałdyga - performer, Elwira Twardowska, kierowniczka gdańskiego klubu Plama GAK i Anna Kociarz-Konopińska, aktorka teatru Wybrzeże, nagrodę podzieliło między trzy teatry.
Poza Ecce Homo wyróżnienie otrzymał też teatr Krzyk za spektakl "Wydech", zaś za grę aktorską jury nagrodziło Martę Andrzejczyk za rolę w monodramie "Letnie małżeństwo" teatru Kreatury. - Wszystkie nagrodzone teatry były najlepsze i nieporównywalne zarazem. Spektakl "Padamme, padamme" był świetnie zagrany, choć w konwencji, którą znamy. Profesjonalnie i dojrzale, mimo tak młodego zespołu. Na pewno mógłby się obronić na scenie dramatycznej - argumentował Janusz Bałdyga, przewodniczący jury.
Najlepszym reżyserem tegorocznego Windowiska został wybrany Marcin Bortkiewicz. Za "Padamme, Padamme" otrzymał indywidualną Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska - Gdańskie Stypendium Teatralne w wysokości 8 tys. zł. Spektakl "Padamme, Padamme" powstał na podstawie powieści Aleksandra Sołżenicyna "Oddział chorych na raka".

fot. Wojciech Habdas / AG
Rozmowa z Marcinem Bortkiewiczem*
Monika Rosmanowska: Gratuluję kolejnej nagrody dla zespołu i wyróżnienia dla najlepszego reżysera na festiwalu. Sporo pracy teraz przed Panem.
Marcin Bortkiewicz: Rzeczywiście, nagroda dla mnie wiąże się z wyreżyserowaniem sztuki, która na tym, bądź wcześniejszych Windowiskach została wyróżniona w konkursie na najlepszy współczesny dramat. Na wybór tekstu i jego realizację mam rok, a to niewiele. Dlatego chciałbym się za to zabrać jak najszybciej. Na pewno będę szukał tekstu, który nie został do tej pory zrealizowany na scenie. Oczywiście nad sztuką będziemy pracować wspólnie z Ecce Homo.
"Padamme, Padamme" został już nagrodzony na festiwalu w Ostrowie Wielkopolskim, zebrał też dobre recenzje na edynburskim Fringe. Na czym polega fenomen tego spektaklu?
- Nie zastanawiałem się nad tym. Nie uważam też tego za fenomen. Myślę, że na sukces, jaki spektakl odniósł w Ostrowie i w Edynburgu, złożyły się talent, entuzjazm i zdyscyplinowanie zespołu, a także bardzo dobry tekst Sołżenicyna, który aż się prosił, by przenieść go na scenę. Ja tylko nad tym wszystkim sprawuję pieczę. Jak kapitan statku, który pilnuje, by nie zbaczał z obranego kursu.
Obecnie razem z zespołem pracuje Pan nad utworami Witkacego. Co to będzie?
- Przygotowujemy jednorazowy happening, wieczór ekscentryczny, który będzie zwieńczeniem warsztatów. Nie znam jeszcze tytułu. Będzie to na pewno utrzymana w duchu Witkacego zabawa w teatr, podczas której, zgodnie z założeniami głoszonymi przez autora, każdy, czy to pijany, czy trzeźwy, będzie mógł wystąpić i powiedzieć, co mu ślina na język przyniesie. Tak jak chciał Witkacy, będzie to krótkie i intensywne, pełne improwizacji i sytuacji z życia wziętych.
Rozmawiała Monika Rosmanowska
* Marcin Bortkiewicz jest aktorem, scenarzystą, reżyserem teatralnym i filmowym. Od 1991 r. związany z teatrem Rondo w Słupsku, a od dwóch lat również z teatrem Ecce Homo z Kielc.
Monika Rosmanowska - Gazeta Wyborcza, 21 października 2008
|

Sukcesu może im pozazdrościć niejeden z występujących na festiwalu w Edynburgu zespołów. Po tygodniu pokazów teatr Ecce Homo może się pochwalić dwoma wywiadami w prasie, dwoma recenzjami już wydrukowanymi, dwoma kolejnymi, które dopiero mają się ukazać, i zaproszeniem na kolejny przegląd w stolicy Szkocji.
Sukcesu może im pozazdrościć niejeden z występujących na festiwalu w Edynburgu zespołów. Po tygodniu pokazów teatr Ecce Homo może się pochwalić dwoma wywiadami w prasie, dwoma recenzjami już wydrukowanymi, dwoma kolejnymi, które dopiero mają się ukazać, i zaproszeniem na kolejny przegląd w stolicy Szkocji.
- Rozmiar festiwalu przerósł nasze najśmielsze wyobrażenia. Nie spodziewaliśmy się, że odbywa się on aż na taką skalę. W miejscu, w którym występowaliśmy, na czterech salach od 10 do 24 co godzinę odbywały się spektakle. O widza musieliśmy więc mocno powalczyć - mówi Anna Kantyka-Grela, szefowa Stowarzyszenia Artystycznego Teatr Ecce Homo. W poniedziałek teatr wrócił z Edynburga.
Codziennie na Royal Mile, głównej ulicy festiwalowej, zespół promował spektakl. - Rozdawaliśmy pocztówki z informacją o przedstawieniu, rozwieszaliśmy plakaty, wykrzykiwaliśmy, że Sołżenicyn nie umarł, a także w kostiumach odgrywaliśmy scenki z "Padamme, padamme". Aby zaistnieć, trzeba mieć naprawdę dobry pomysł. W naszym przypadku promocja okazała się skuteczna - cieszą się członkowie zespołu.
Na przedstawienie Ecce Homo przychodzili Polacy, Szkoci, Brytyjczycy, a nawet Chińczycy czy Hindusi. Codziennie kilkudziesięcioosobowa sala była w części zapełniona. - To dużo, bo zdarzało się, że na występy niektórych zespołów nie przychodził nikt. Oferta jest tak duża, że wielu gra do pustej sali - tłumaczy Kantyka-Grela.
Tydzień, który Ecce Homo spędził w Edynburgu, to niewiele. Dwa tygodnie to minimum, a niektóre zespoły zostają nawet na trzy. Na to jednak potrzeba pieniędzy, a tych stowarzyszenie nie miało za wiele. Mimo to ten tydzień zespół uznaje za niezwykle udany. - Już pierwszego dnia przyszło trzech dziennikarzy, co się praktycznie nie zdarza. Inni nam zazdrościli - opowiadają aktorzy.
Dwie recenzje, które już się ukazały, dały spektaklowi cztery na pięć możliwych gwiazdek. A podczas ulicznych występów aktorzy byli przez dziennikarzy pytani o wszystko, m.in. o komentarze do sytuacji w Gruzji. - Myśleli chyba, że jesteśmy Rosjanami - mówi Marek Kantyka, aktor teatru Ecce Homo.
Wyjazd do Edynburga to też doświadczenie dla zespołu. - Wiemy już, co powinniśmy zrobić inaczej. Na pewno wysłać ze trzy osoby, które promowałyby spektakl na kilka dni przed przyjazdem całego zespołu. Wiemy już też, że wszelkie elementy techniczne, nawet przedłużacze, powinniśmy mieć ze sobą, bo nikt nam tego nie zapewni. Oczywiście następny wyjazd musi być dłuższy. Tym razem dzięki naszej determinacji i naszemu szczęściu tydzień okazał się owocny, ale na dobrą sprawę, jeżeli naprawdę chcemy zaistnieć, powinniśmy się tam pokazywać przez dłuższy czas - twierdzi Kantyka-Grela.
Zespół dostał już zaproszenie na przyszły rok do Edynburga. Kierownictwo festiwalu chce, by Ecce Homo znów przyjechało z "Padamme, padamme" w reżyserii Marcina Bortkiewicza. Aktorzy spodziewają się też co najmniej jednego zaproszenia na któryś z europejskich przeglądów. Na razie jesienią Ecce Homo wybiera się na festiwale do Gdańska i Zgierza. Aktorzy wystąpią też w Łodzi. W planach jest kolejna premiera. Tym razem Bortkiewicz chce przenieść na scenę "Lochy Watykanu" autorstwa Andre Gide'a.
Monika Rosmanowska - Gazeta Wyborcza, 20 sierpnia 2008


Z kroniki 9 Festiwalu Teatrów Niezależnych w Ostrowie Wlkp.
(za serwisem www.scenamysli.eu)
Zespół teatru Ecce Homo to w większości młodzi ludzie. Podjęcie tematu śmierci i choroby i to na kanwie "Oddziału chorych na raka" Sołżenicyna jest zadaniem niełatwym, więc przed spektaklem można było obawiać się o powodzenie spektaklu. Ten sceptycyzm został rozwiany już po kilku minutach preludium, jakim były wystudiowane układy choreograficzne. "Paddame, paddame" to opowieść przedstawiona w kilku planach scenicznych, dzięki którym toczy się i splata wzajemnie kilka fabuł. Dramat odchodzenia i władzy, strachu i nadziei udało się pokazać w sposób zaskakujący, bez sentymentalizmu. Znakomicie zarysowane portrety bohaterów, świetnie zagospodarowana przestrzeń oraz logika ruchu na scenie zdecydowanie przyćmiły niedoskonałości warsztatu.
|
|

|
|
|

Stowarzyszenie Ecce Homo zostało organizacją wspierającą projekt nieformalnej Grupy Diagnozowanej pt. OBSERWACJE realizowanej przy wspraciu finansowym programu Młodzież w Działaniu.
Warsztaty w Zakopanem, warsztaty choreograficzne i teatralne (14.VIII-15.XI.2007) także zostały zrealizowane dzięki wsparciu finansowemu programu Młodzież w Działaniu.
Więcej (zdjęcia) w galerii Wakacje 2007